Referendum w sprawie odwołania burmistrza Nysy i Rady Miejskiej już w niedzielę. Nie warto na nie iść – przekonuje burmistrz Kordian Kolbiarz. Jego zdaniem inicjatywa wychodzi cały czas od tych samych osób. Referendum towarzyszy kampania kłamstw, ale to nie jedyny powód, dla którego – w przeciwieństwie do wyborów – trudno nazwać je świętem demokracji.
– Przynajmniej w naszym przypadku – dodaje włodarz. W wyborach frekwencja jest ważna ale nawet przy niskiej mamy poczucie, że wszystko jest zgodne z zasadami demokracji. Natomiast w referendum jest ona kluczowa. Chodzi o to, że w wyborach, które faktycznie są świętem demokracji poprało mnie ponad 10 tysięcy osób. W referendum wystarczy praktycznie połowa tej liczby, aby odwołać i burmistrza i radę gminy – mówi dzisiejszy Poranny Gość Radia Doxa.
Oczywiście pod warunkiem, że samo referendum będzie wiążące. W przypadku Nysy oznacza to, że udział w nim musi wziąć przynajmniej niemal 12 tysięcy mieszkańców, czyli 3/5 liczby, która poszła do urn w ostatnich wyborach.
Kordian Kolbiarz:
Autor: DBK/SP