
Decyzja zapadła po środowej (26.02) sesji rady. Kroplą, która przelała czarę goryczy była kwestia wiatraków i referendum w tej sprawie.
– Przed sesją usłyszeliśmy, że wiatraków nie będzie tam, gdzie ludzie głosami pokazali, iż tego ewidentnie nie chcą, np. w Lisięcicach – mówi Krzysztof Bednarz ze Stowarzyszenia Wolna Brama Morawska. Ale jego zdaniem to tylko słowa, obietnice bez pokrycia. Tymczasem decydować o tym będą radni gminy, którzy będą tworzyć tzw. plan ogólny (czyli akt prawa miejscowego zastępujący dawne studium zagospodarowania przestrzennego – dop. red.). Na sesji wiceprzewodniczący rady Kazimierz Naumczyk powiedział wyraźnie. „O tym zdecydujemy my”. Ani burmistrz, ani rada miejska nie wydała żadnego oświadczenia, nie zorganizowali żadnej konferencji prasowej.
– Powiedziałem to nie tylko przed ale i oficjalnie w trakcie sesji, dlatego dziwię się takiej decyzji – przedstawiłem stanowisko, że wycofamy się z instalowania wiatraków w Lisięcicach oraz Klisinie i Stowarzyszenie wiedziało, że to zrobię podczas sesji – odpowiada burmistrz Adam Krupa.
– Ale to nie jedyne przyczyny organizowania referendum, bo sprawa nie dotyczy tylko wiatraków. Ogólnie w gminie jest duże niezadowolenie, od wielu lat, z powodu wielu zaniechań – przekonuje przedstawiciel Stowarzyszenia.
Dla burmistrza referendum też ma drugie dno.
– Są w gminie ludzie, którzy nie mogą przeboleć, że cztery razy przegrali ze mną w pierwszej turze wyborów i szukają wszelkich możliwych sposobów, aby mnie odwołać – zaznacza burmistrz.
Wczoraj stosowna informacja o wszczęciu procedury referendum dotarła do urzędu gminy. Musi jeszcze trafić do opolskiej Delegatury Krajowego Biura Wyborczego. Kluczowe będzie teraz zebranie ok. 2 tysięcy podpisów, ponieważ w przypadku Głubczyc to próg, który pozwala na organizację referendum.
Krzysztof Bednarz, Adam Krupa:
Autor: SP/DBK