
Jarmark Franciszkański po raz 26. rozgrzał centrum Opola. Przy Placu Wolności przez weekend 12-13 września stanęły stragany z najróżniejszymi wyrobami spożywczymi, rękodzielniczymi czy biżuterią, a oprócz tego na scenie zaplanowano występy licznych zarówno lokalnych, jak i przyjezdnych artystów i grup artystycznych.
– Franciszkanie byli zawsze blisko ludzi. Cieszyli się z każdego spotkania, aby mówić im o Ewangelii, aby dawać piękne świadectwo życia ewangelicznego – wyjaśnia o. Lucjusz Wójtowicz, gwardian i przełożony Wspólnoty Franciszkanów w Opolu.
– Zakon Franciszkanów jest od wieków związany z ziołolecznictwem. To jest moje debiutanckie stoisko. Jestem pierwszy raz na Jarmarku Franciszkańskim w Opolu i myślę, że nie ostatni. Zdecydowałem się zaprezentować swoje wyroby ziołowe, które z pasją wykonuję od wielu lat – mówi Mateusz Danielczyk, wystawca z Bełchatowa.
– Lubię te spotkania, lubię bardzo występy naszych zespołów opolskich i nie tylko, lubię się przejść pooglądać, co jest nowego na naszych straganach – przyznaje Jola.
– Ja przychodzę na rozrywkę, na te wszystkie występy. One są tak fajne. Ja jestem tym zachwycona – zdradza Zofia.
Organizatorami imprezy są opolscy Franciszkanie wraz z biskupem opolskim, a także Prezydent Miasta Opola oraz Młodzieżowy Dom Kultury w Opolu. Celem jarmarku jest zbiórka funduszy na renowację klasztoru Franciszkanów w Opolu, ale również integracja ze społecznością oraz lekcja historii poświęcona Piastom Opolskim.
o. Lucjusz Wójtowicz, Mateusz Danielczyk, Jola, Zofia
Dłuższa relacja:
Autor: Damian Serwuszok










