
Cztery lata temu – 24 lutego 2022 roku wojska Putina, gromadzone od jesieni 2021 przy ukraińskiej granicy, ruszyły do natarcia. Atak nastąpił także z terytorium Białorusi. Była to eskalacja konfliktu trwającego od 2014 roku – od aneksji Krymu i wojny na wschodzie Ukrainy. Dziś w rocznicę tych wydarzeń sprawdziliśmy w Centrum Integracji Cudzoziemców w Opolu, jak na przestrzeni tych czterech lat zmieniły się potrzeby uchodźców zza naszej wschodniej granicy.
– Z perspektywy tych kilku lat, tych osób jest faktycznie mniej, które do nas przyjeżdżają, czyli nowych osób. Natomiast pojawiają się te osoby, które już bywają u nas, bywały wcześniej, teraz przychodzą po raz kolejny. Wtedy kładliśmy nacisk, jako centrum, głównie na taką opiekę, oczywiście w cudzysłowie, nad tymi osobami. Czyli trzeba było tutaj zaangażowania pracowników, którzy wspierali właściwie we wszystkim – mówi Małgorzata Kozioł, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Opolu.
Pomoc dotyczyła nie tylko zabezpieczenia wyżywienia czy noclegu, ale także tłumaczenia na język ukraiński podczas wizyt lekarskich. Teraz potrzeby migrantów wojennych są zdecydowanie inne niż na początku konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.
– Na przedłużenie ustawy cały czas czekali, więc to był problem, jak i w legalizacji dokumentów, tak samo z pracą. Bo teraz będzie łatwiej, muszą wszyscy sobie po prostu ponowić dokumenty. Cały czas dzwonią i pytają, więc cały czas jesteśmy dostępni i cały czas pomagamy – dodaje Anastazja Orlova z Centrum Integracji Cudzoziemców w Opolu.
Według Wysokiego Komisarza Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Uchodźców w Polsce przebywa obecnie około miliona uchodźców z Ukrainy. Ich obecność ma także wymiar gospodarczy – w 2024 roku ukraińscy uchodźcy wygenerowali około 2,7% polskiego PKB.
Małgorzata Kozioł, Anastazja Orlova:
Szersza relacja:
Autor: Maria Honka









