
Sejmik województwa nie poparł petycji w sprawie udostępnienia kobietom w ciąży domowych badań KTG. Nie każda z pań ma dobry dostęp do szpitala. To inicjatywa oddolna, która przyszła do nas z innych regionów. Kobiety czułyby się bezpieczniej, przekazując na bieżąco odczytane parametry położnej.
– Przypomnijmy, miałoby to dotyczyć pań w trzecim trymestrze ciąży. Wprawdzie nie jesteśmy w Bieszczadach, ale i u nas zdarza się, że droga do szpitala w korkach zajmuje nawet godzinę, to dużo czasu, a w takich przypadkach decydują minuty. Dlatego lepiej wiedzieć wcześniej, że dzieje się coś niepokojącego – podkreśla Martyna Nakonieczny, szefowa klubu radnych PiS.
– Ostatecznie sejmik tego rozwiązania nie poparł, ale zaproponował inne. Gdybyśmy to przyjęli w takiej formule, doszłoby do niedopuszczalnego podwójnego finansowania tej samej procedury, czyli KTG przez NFZ. Dlatego uruchomimy własny program – tłumaczy radna Brygida Kolęda-Łabuś – przewodnicząca Komisji Skarg, Wniosków i Petycji.
W ogłaszanych konkursach będzie wymóg tzw. mobilnego KTG, czyli dojazdu do pacjentki.
Martyna Nakonieczny, Brygida Kolęda-Łabuś:
Autor: Sebastian Pec