
Mieszkańcy wschodniej Polski otrzymają SMS-em informację o każdym poderwaniu polskich myśliwców w związku z niebezpieczną sytuacją na Ukrainie – zapowiada wiceminister obrony narodowej Paweł Bejda. To reakcja na incydent z 30 lipca, gdy w polską przestrzeń powietrzną wleciał rosyjski pocisk Ch-101, który spadł na Lubelszczyźnie. Wtedy uruchomiono systemy alarmowe, jednak SMS-y z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa nie zostały wysłane.
Wiceminister Paweł Bejda podkreśla, że taki komunikat nie oznacza jeszcze bezpośredniego zagrożenia, ale ma przygotować mieszkańców na to, co może nastąpić:
Jak podkreśla resort obrony, strona wojskowa zadziałała podczas incydentu z 30 lipca bez zastrzeżeń – teraz nad poprawą komunikacji ze społeczeństwem pracują wspólnie Sztab Generalny Wojska Polskiego, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. (IAR)