
Kolejne lata przyniosą w Polsce inwestycje warte setki miliardów złotych w energetyce, infrastrukturze i cyfryzacji. Włączenie zasad local content do polityki zakupowej państwa ma przynosić długoterminowe korzyści dla gospodarki, samorządów, rynku pracy i lokalnych społeczności. Kryteria oceny „krajowości” przedstawione przez Ministerstwo Aktywów Państwowych mają pozwolić systemowo zwiększać udział komponentu krajowego, ale bez wykluczania firm z kapitałem zagranicznym. Kluczowe będzie nie pochodzenie, ale zakorzenienie firm w gospodarce – mówi agencji Newseria Aleksander Siemaszko, dyrektor Departamentu Handlu i Współpracy Międzynarodowej w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.
W kwietniu tego roku roku Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) uruchomiło projekt „Local content. Z korzyścią dla Polski”, który ma zwiększyć udział krajowych firm w realizacji największych inwestycji, zwłaszcza w energetyce, infrastrukturze i cyfryzacji. Resort chce stworzyć ekosystem gospodarczy, który z jednej strony ułatwi małym i średnim krajowym przedsiębiorstwom, często działającym poza dużymi ośrodkami, włączanie się w łańcuchy dostaw dużych koncernów, a z drugiej będzie premiował koncerny faktycznie zaangażowane w rozwój polskiej gospodarki czy kontrybuujące do społeczeństwa. Przyjęta przez ministerstwo metodologia zakłada, że „krajowość” podmiotów będzie oceniana na podstawie mierzalnych kryteriów, które obejmują m.in. lokalizację działalności, rezydencję podatkową, zatrudnienie oraz skalę operacji prowadzonych w Polsce – dodaje Dominik Kopiński, starszy doradca w zespole gospodarki światowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym.
Dyskusja o narodowości biznesu, również w kontekście local content, odbyła się podczas jednego z paneli na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach.