
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, statki pasażerskie były traktowane jako środek transportu. Chyba wszyscy z nas pamiętają sceny z filmu „Kochaj albo rzuć”, gdy Kazimierz Pawlak z córką Anią, wraz z Władysławem Kargulem udawali się do Stanów Zjednoczonych statkiem. Wypływali z portu w Gdyni przy akompaniamencie orkiestry marynarki wojennej. Później wykorzystywali długie godziny rejsu na wizytę w restauracji, tarasie statku czy też w kasynie.
Część z tych atrakcji znajdziecie też na pokładach statków, które obecnie pływają po morzach i ocenach. Jednak są to już jednostki typowo turystyczne. Ich zaletą jest to, że w ciągu jednego rejsu dopływamy do różnych portów rozsianych po całym świecie i też zwiedzamy miasta czy regiony – mówią Alicja Ostrowska i Krzysztof Maczura z biura podróży Itaka.






