
Raport Banków Żywności alarmuje: mimo poprawy w statystykach głód dzieci nie zniknął, ale zmienił postać – na trudniejszą do wykrycia i zwalczania. Chodzi o problem niedożywienia jakościowego, który wynika ze spożywania żywności niepełnowartościowej, przetworzonej, z dużą zawartością cukru czy soli. Istotne jest to, że dotyczy on także rodzin, które nie żyją w ubóstwie, i mocno wpływa na różne aspekty rozwoju dzieci. Z danych GUS na koniec 2024 roku, na które powołuje się raport Banków Żywności „Ukryty głód dzieci”, wynika, że w Polsce w skrajnym ubóstwie żyje ok. 5,4 proc. społeczeństwa w wieku 0–17 lat. Obejmuje to ok. 364 tys. najmłodszych. W 2005 roku odsetek ten wynosił ok. 29 proc., a w 2014 roku – ponad 10 proc., widać więc, że transfery socjalne znacząco zmniejszyły skalę zjawiska. Jednak statystycznie w każdej klasie nadal jest przynajmniej jedno dziecko zagrożone ryzykiem głodu. O szczegółach opowiedziała agencji informacyjnej Newseria Beata Ciepła, prezeska Federacji Polskich Banków Żywności.
Dzieci niedożywione często mają niedobory witamin C, D oraz z grupy B, co osłabia strukturę szkliwa i zwiększa podatność na próchnicę. Stąd liczne ubytki w ich zębach mlecznych i stałych. Niedożywienie w okresie dzieciństwa skutkuje zaburzeniami rozwoju i dojrzewania narządów oraz układów, co może zwiększać ryzyko wystąpienia nadciśnienia, zaburzeń lipidowych czy cukrzycy typu 2. Niedożywieniu może też towarzyszyć otyłość, która jest efektem spożywania w nadmiarze niezdrowych produktów, dużej ilości cukru, a małej ilości białka czy błonnika. Dlatego mamy apel do wszystkich – dodaje Beata Ciepła, prezeska Federacji Polskich Banków Żywności.
Autorzy raportu przytaczają dane z badań prowadzonych na Mauritiusie, które wykazały, że dzieci, które jako trzylatki były niedożywione, jeszcze osiem lat później osiągały niższe wyniki w różnego rodzaju testach i czytaniu. Istotnie częściej były też agresywne, nadpobudliwe i wykazywały objawy zaburzeń zachowania.