
Opolska Izba Rolnicza świętuje 30-lecie działalności. Prezes Jerzy Sewielski w rozmowie z Radiem DOXA podsumował trzy dekady przemian w rolnictwie oraz odniósł się do aktualnych problemów, takich jak opłacalność produkcji, regulacje prawne i planowanie przestrzenne w gminach.
Jak podkreślił, ostatnie 30 lat to okres głębokiej modernizacji gospodarstw rolnych w regionie.
– Pamiętamy przecież, jak do Unii Europejskiej to nasze rolnictwo wyglądało całkowicie inaczej. Niejednokrotnie mieliśmy możliwość zobaczyć konia w zaprzęgu, mały traktor. Dzisiaj technologia poszła mocno do przodu i dzisiaj to nowoczesne nasze rolnictwo jest na poziomie naprawdę europejskim. Dogoniliśmy po prostu zachód – mówił Sewielski, prezes Izba Rolnicza w Opolu.
Jubileusz był również okazją do uhonorowania osób zasłużonych dla rolnictwa i integracji środowiska. W ramach obchodów jednaj z sal nadano sali imię byłego prezesa Herberta Czai. Dodatkowo Izba Rolnicza w Opolu otrzymała swój sztandar.
W rozmowie pojawił się również temat bieżącej sytuacji ekonomicznej gospodarstw. Sewielski zwrócił uwagę na problemy związane z kosztami produkcji i niepewnością rynkową.
– Wiemy dzisiaj, że ta opłacalność rolnicza naprawdę nie jest dobra. Mamy bardzo wysokie koszty, ceny sprzed ponad 20 lat, no i to mocno rolników boli. Dzisiaj potrzebujemy jakiejś stabilności – podkreślił.
Dodał także, że sytuacja na rynkach międzynarodowych wpływa na nieprzewidywalność warunków prowadzenia działalności rolniczej.
Prezes Izby odniósł się również do niedawnych protestów w Warszawie. Jak zaznaczył, nie były one jednolitym ruchem całego środowiska.
– Rzeczywiście ten proces był organizowany przez Solidarność Rolników Indywidualnych, chociaż część rolników niezadowolonych też się przyłączyła – wyjaśnił.
Jednocześnie wskazał, że problemy ekonomiczne pozostają realne:
– Dzisiaj jest to nieprzewidywalne, nie wiadomo kiedy, w jakim kierunku to wszystko się poukłada.
Dużą część rozmowy poświęcono regulacjom prawnym oraz roli administracji publicznej w rolnictwie. Sewielski ocenił, że rolnicy są nadmiernie obciążani przepisami i kontrolami.
– Rolnicy są dzisiaj najbardziej kontrolowaną grupą zawodową – stwierdził.
Poruszono także kwestie planów ogólnych, które gminy mają utworzyć do 30 czerwca br. i ich wpływu na rozwój gospodarstw.
– Nie ma miejsca na rozwój gospodarstw w tych dokumentach. (…) Nie ma miejsca na nowe budynki, nie ma miejsca na biogazownię. My się z tym nie godzimy – mówił prezes Izby.
Izba zachęca rolników do braniu udziału w konsultacjach dotyczacych planów i wnoszenia uwag.
W rozmowie pojawił się również temat napięć między mieszkańcami wsi a rolnikami. Izba wskazuje na konieczność ochrony funkcji produkcyjnej obszarów wiejskich.
– Ktoś zapomniał, że na wsi się pracuje, że to jest warsztat pracy – zaznaczył Sewielski.
Podkreślił także znaczenie lokalnych uchwał dotyczących tzw. funkcjonalności wsi, które – jak twierdzi – mogą chronić rolników w sporach prawnych i planistycznych.
Wśród planów Izby na kolejne lata wymienił m.in. działania związane z ograniczaniem ASF oraz rozwój sprzedaży bezpośredniej żywności przez rolników.
– Chcemy zrobić RHD – rolniczy handel detaliczny u nas przy Izbie, żeby rolnicy mogli sprzedawać dobrą polską żywność – zapowiedział Jerzy Sewielski.
Rozmowa z Jerzym Sewielskim: