Poranny Gość Radia Doxa

Ikona głośnika poniedziałek - piątek
Ikona zegarka 8:15

Informacje, opinie, komentarze. Zawsze aktualne tematy. To wszystko w rozmowie z Porannym Gościem Radia Doxa.

Grzegorz Balawajder

 

Fot. Radio Doxa

Zwycięstwo partii TISZA w wyborach parlamentarnych na Węgrzech to jedno z najbardziej znaczących wydarzeń politycznych w Europie w ostatnich latach. Ugrupowanie kierowane przez Pétera Magyara pokonało rządzący od 2010 roku FIDESZ Viktora Orbána, zdobywając większość konstytucyjną. Jak podkreśla politolog dr Grzegorz Balawajder z Uniwersytetu Opolskiego, sam wynik wyborów jest spektakularny, ale prawdziwe wyzwania dopiero się zaczynają.

– Niewątpliwie zwycięstwo TISY robi wrażenie. Tym bardziej, że przez lata wydawało się, iż Viktor Orbán może być pewny kolejnych wygranych – zauważa ekspert.

Zdaniem politologa kluczowe znaczenie miała zmiana strategii wyborczej. Węgry, jak podkreśla, są krajem silnie zróżnicowanym, gdzie wyraźnie widoczny jest podział między Budapesztem a prowincją.

– Co innego stolica, a co innego reszta kraju. To właśnie prowincja przez lata decydowała o zwycięstwach FIDESZ – mówi Balawajder.

Tym razem jednak lider TISZA postawił na bezpośredni kontakt z wyborcami poza dużymi miastami.

– Magyar objechał prowincję, rozmawiał z ludźmi. Nie ograniczył się do mediów społecznościowych. To było bardzo sprawne działanie i przyniosło efekt – ocenia politolog.

Istotną rolę odegrało również młode pokolenie wyborców, które nie pamięta innych rządów niż Orbána.

– Każde kolejne wybory to nowa grupa młodych ludzi z prawami wyborczymi. Oni patrzą na rzeczywistość inaczej, mają doświadczenia związane z Unią Europejską i zaczynają dostrzegać różnice – tłumaczy.

Balawajder zwraca uwagę, że młodzi Węgrzy mogli obawiać się kierunku polityki zagranicznej dotychczasowego rządu.

– Widząc dobre relacje Orbána z Rosją, mogli mieć poczucie, że kraj zmierza w stronę Wschodu, a to budziło niepokój – dodaje.

Nowy rząd obejmuje władzę w wymagającym momencie. Węgry borykają się z wysokim zadłużeniem i deficytem budżetowym, a także restrykcyjnym systemem fiskalnym.

– To nie jest wesoła sytuacja. Możliwe będą cięcia i działania oszczędnościowe, które nie spodobają się obywatelom – ostrzega politolog.

Jak podkreśla, reformy powinny zostać przeprowadzone szybko.

– Jeżeli trzeba podejmować trudne decyzje, najlepiej zrobić to w pierwszych dwóch latach rządów, by później społeczeństwo mogło odczuć ich efekty – wyjaśnia.

Ekspert nie wyklucza, że Viktor Orbán może jeszcze wrócić do władzy.

– Nie można wykluczyć, że oddanie władzy nastąpiło w momencie, gdy sytuacja gospodarcza jest trudna. Koszty reform poniesie nowy rząd, a za kilka lat wyborcy mogą zatęsknić za poprzednimi rządami – zauważa.

– Ludzie szybko przyzwyczajają się do dobrego, a gdy pojawiają się trudności, zaczyna się porównywanie z przeszłością – dodaje.

Zdaniem Balawajdera wydarzenia na Węgrzech mogą mieć znaczenie także dla polskiej sceny politycznej.

– Być może pojawi się refleksja, że zbyt ostra retoryka wobec Unii Europejskiej nie przynosi oczekiwanych efektów – mówi.

Politolog wskazuje również, że partie w Polsce mogą modyfikować swoje strategie, próbując przyciągnąć bardziej centrowy elektorat.

Na koniec ekspert podkreśla skalę odpowiedzialności, jaka spoczywa na nowej władzy.

– Zwycięstwo Magyara wiąże się z ogromnym zaufaniem społecznym. Ci, którzy na niego głosowali, oczekują realnych zmian. Ma cztery lata, by je przeprowadzić – a to wcale nie jest dużo czasu – podsumowuje dr Balawajder.

W rozmowie poruszono też wyniki najnowszych sondaży poparcia dla partii politycznych w Polsce. Sondaże przeprowadzone przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych na zlecenie Polsat News pokazują, że Koalicja Obywatelska notuje niewielki wzrost poparcia, Prawo i Sprawiedliwość traci, natomiast zyskuje Konfederacja.

– Elektorat związany z Prawem i Sprawiedliwością czy Konfederacją jest raczej stabilny i nie będzie reagował w sposób znaczący na wydarzenia zagraniczne – ocenia Balawajder.

Zdaniem politologa większe znaczenie mogą mieć reakcje wyborców niezdecydowanych, którzy nie są trwale związani z żadnym ugrupowaniem.

– Ci bardziej labilni wyborcy mogą dostrzec pewną refleksję społeczną na Węgrzech – że kurs antyunijny nie przyniósł oczekiwanych rezultatów – podkreśla.

Jak dodaje, ewentualne wnioski płynące z porażki FIDESZU  mogą wpłynąć na sposób postrzegania podobnej retoryki w Polsce.

– Być może pojawi się tendencja do łagodzenia przekazu wobec Unii Europejskiej – zaznacza Balawajder.

Ekspert zwraca uwagę, że polskie partie – zwłaszcza te po stronie opozycyjnej – już wcześniej pokazywały zdolność do dostosowywania swojego wizerunku.

– Prawo i Sprawiedliwość niejednokrotnie potrafiło prezentować bardziej umiarkowane oblicze – przypomina.

Nie wyklucza także scenariusza powstania nowego projektu politycznego, który miałby przyciągnąć centrowych wyborców.

– Możliwe, że pojawi się inicjatywa o łagodniejszym profilu, skierowana do umiarkowanego elektoratu, przy jednoczesnym utrzymaniu twardego zaplecza przez główną partię – wskazuje.

Zdaniem Balawajdera kluczowe znaczenie dla przyszłego układu sił w Polsce będzie miało to, ile ugrupowań dostanie się do parlamentu.

– Najważniejsze pytanie brzmi: kto przekroczy próg wyborczy. To może całkowicie zmienić układ sił – zaznacza.

Szczególną rolę może odegrać trzecia siła polityczna.

– Jeżeli do Sejmu wejdzie kilka ugrupowań, to właśnie ta trzecia partia może zdecydować o tym, kto będzie sprawował władzę – dodaje.

Politolog zwraca uwagę na niejednoznaczną sytuację ugrupowań takich jak PSL czy Lewica.

– Sondaże to jedno, ale rzeczywistość wyborcza bywa inna. PSL wielokrotnie był niedoszacowany, a mimo to wchodził do parlamentu dzięki swoim strukturom terenowym – podkreśla.

Podobnie niepewna pozostaje przyszłość Lewicy, której wyniki zależą od metodologii badań i dynamiki kampanii.

Na koniec ekspert zaznacza, że większe znaczenie niż pojedyncze sondaże mają długofalowe trendy, które partie analizują również na podstawie własnych, bardziej szczegółowych badań.

– Partie zlecają wewnętrzne sondaże o bardziej zaawansowanej metodologii. To one w dużej mierze pokazują realne kierunki zmian – mówi.

Choć do wyborów pozostało jeszcze sporo czasu, jak zauważa Balawajder, sytuacja polityczna pozostaje dynamiczna.

– Czas płynie szybko, a wiele jeszcze może się zmienić – podsumowuje.

 

Rozmowa z Grzegorzem Balawajderem: