
Za nami kolejna noc podwyższonej gotowości polskiej armii. Wszystko przez rosyjskie ataki na Ukrainie. Uderzenie, objęło niemal cały teren Ukrainy.
-Ostrzegamy, że aktywowano polskie i sojusznicze statki powietrzne, co może wiązać się z występowaniem podwyższonego poziomu hałasu, zwłaszcza w południowo-wschodnim obszarze kraju – poinformowało w sobotę (01.06) Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych na portalu X.
„To była jedna z najbardziej intensywnych nocy” – tak o działaniach polskiej obrony przeciwlotniczej mówił minister obrony narodowej Władysław Kosiniak- Kamysz. Rosjanie zaatakowali w nocy Ukrainę rakietami wystrzelonymi z bombowców strategicznych Tu-95. Pociski doleciały do obwodu zakarpackiego na zachodzie Ukrainy.
Wicepremier podkreślił, że zagrożone były obwody graniczące z Polską i dlatego nasze wojska zostały postawione w stan gotowości:
Na razie nie ma informacji o skutkach ataku na Ukrainie. Jak informują ukraińskie siły powietrzne, bombowce wystartowały z bazy Olenia w obwodzie murmańskim i Engles w obwodzie saratowskim. W większości obwodów Ukrainy ogłoszono alarm przeciwlotniczy.
Ukraiński minister energetyki Herman Hałuszczenko poinformował wcześniej o ataku na obiekty energetyczne w pięciu obwodach: zaporoskim, dniepropietrowskim, donieckim, kirowohradzkim i iwano-frankiwskim. Minister przyznał, że doszło do zniszczeń, a służby pracują nad ich naprawą.
Rosjanie użyli w ataku rakiet manewrujących, dronów typu Shahed oraz rakiet balistycznych. W związku z atakiem aktywowano polskie i sojusznicze statki powietrzne. Po kilku godzinach powróciły one do standardowej działalności operacyjnej.
(źródło: x.com/DORSZ; IAR)